W ciągu ostatnich kilku lat obserwuje się wzmożone zainteresowanie wielu państw powiększaniem własnych rezerw złota. Uważam, że ma to związek z postępującym brakiem zaufania do dolara amerykańskim. W felietonie próbuję znaleźć wytłumaczenie dla tego zainteresowania złotem. 

To, że pieniądz rządzi światem jest oczywiste. Bez pieniędzy nabywanie czegokolwiek byłoby bardzo utrudnione, jeżeli w ogóle możliwe. Dzisiaj, jeżeli państwo chce dokonać zakupu na dużą skalę to musi zaopatrzyć się albo w dolary amerykańskie, albo w euro. Uważa się, że dolar amerykański jest walutą światową, ponieważ prawie 75% transakcji na świecie jest dokonywanych w tej walucie. Tylko około 20% światowych transakcji jest dokonywanych w euro. Co pewien czas pojawiają się informacje o kolejnych państwach, które chciałyby prowadzić rozliczenia handlowe we własnych walutach. Niby nie jest to sprzeczne z żadnym międzynarodowym prawem jednakże zawsze spotyka się to z cichym sprzeciwem administracji amerykańskiej.

Warto przypomnieć, w jaki sposób dolar amerykański stał się światową walutą i dlaczego Stany Zjednoczone bronią swojego dolara przed utratą jego pozycji jako waluty światowej. W lipcu 1944 roku tuż przed zakończeniem Drugiej Wojny Światowej, na konferencji w Bretton Woods zebrali się przedstawiciele państw zwycięskich i tylko zwycięskich. Zawarto tam porozumienie, na mocy którego kursy walut będą oparte na parytecie złota. Równocześnie ustalono, że dominującą walutą światową będzie Dolar Amerykański. Stany Zjednoczone ustaliły kurs dolara na 35 dolarów za jedną uncję złota (ok. 31.2 gramów). Wraz z upływem czasu ilość drukowanych dolarów rosła szybciej od przyrostu zasobów złota, jakie posiadały Stany Zjednoczone co powodowało, że realna cena złota była coraz bardziej zaniżona. Wiele państw korzystało z okazji i wymieniało zarobione dolary na złoto. Spowodowało to, że kurs dolara ustalony w 1944 r. stał się niemożliwy do obrony a same Stany Zjednoczone szybko traciły swoje zapasy złota. Aby zahamować ten niekorzystny trend, w 1971 roku prezydent Richard Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto. Od tego momentu wartość dolara jest ustalana umownie. Na giełdach następował szybki wzrost ceny złota mierzony w dolarach; innymi słowy spadek wartości amerykańskiej waluty. Za uncje złota trzeba było zapłacić 100 dolarów, 200 dolarów, był moment, że cena złota zbliżyła się do 2000 dolarów. Obecnie złoto jest warte około 1400 dolarów za uncję. Spadała wartość dolara co nie przeszkadzało mu nadal pozostawać walutą światową i najważniejszym pieniądzem na globie. I tak jest do dzisiaj.

Są dwie główne przyczyny, dla których jest tak ważne dla Stanów Zjednoczonych, aby ich waluta była pieniądzem światowym. Pierwsza przyczyna jest taka, że kiedykolwiek na świecie transakcja jest dokonywana w dolarach amerykańskich, Stany Zjednoczone (właściwie to amerykański bank centralny) jako właściciel waluty pobierają opłatę, za udostępnianie jej innym użytkownikom, Jest to niewielki procentu od sumy transakcji. Jest to działanie absolutnie uczciwe tak jak zgodne z prawem jest pobieranie opłaty za wynajmowane mieszkania lub wypożyczanie samochodów. Opłata przy niewielkich transakcjach jest mała, praktycznie niezauważalna. Jeżeli jednak państwo kupuje lub sprzedaje ogromne ilości ropy naftowej, gazu, samochodów czy innych towarów to, opłaty za używanie dolarów amerykańskich zaczynają osiągać znaczące sumy. Działa zasada „grosz do grosza, a zbierze się kosza”. Tak przy okazji, można zauważyć zbieżność potęgi gospodarczej Niemiec i faktyczne posiadanie przez nią drugiego światowego pieniądza, Euro.

Drugim, równie ważnym powodem do posiadania światowej waluty jest pewien przywilej. Otóż instytucje amerykańskiej administracji mają prawo i obowiązek do kontroli wszystkich transakcje na świecie, jakie przeprowadzane są w dolarach amerykańskich. I służby amerykańskie korzystają z tego prawa. Korzystając z tego przywileju, w czasach kiedy dolar amerykański był jedyną międzynarodową walutą, Stany Zjednoczone miały kontrolę praktycznie nad całym światowym handlem. Wiedziały kto kupił, co kupił, gdzie kupił i za ile.

Kilka dni temu w jednym z portów azjatyckich został „aresztowany” masowiec z Korei Północnej, który dostarczył tam węgiel. Podstawą do zatrzymania były sankcje nałożone na Koreę Północną przez Stany. Złamanie sankcji zostało wykryte, ponieważ należność za węgiel była pobrana w dolarach amerykańskich. Gdyby w transakcji użyto innego instrumentu finansowego, Korea prawdopodobnie mogłaby zataić transakcję objętą sankcjami. Również można założyć, że gdyby Federacja Rosyjska i Turcja próbowały dokonać transakcji kupna-sprzedaży systemu S-400 w dolarach, to również ta transakcja byłaby zablokowana przez administrację amerykańską.

Kilka lat temu Federacja Rosyjska zaczęła wymieniać zarobione dolar oraz amerykańskie obligacje rządowe na złoto. Było to w czasie, kiedy i dolary i amerykańskie obligacje rządowe były uznawane za najpewniejszą lokatę zaoszczędzonych pieniędzy. Początkowo zachodni eksperci uznali poczynania Rosji za błędne, zwracając uwagę na fakt, że złoto nie ma ustabilizowanej ceny na rynku światowym. Rzeczywiście w tamtym okresie cena złota na światowych rynkach spadała. Niedługo potem drugie państwo, Chińska Republika Ludowa (ChRL) zaczęła podążać śladami Rosji. Dwa lata później zakupy złota oraz transfer złota z państw „bezpiecznych” do właścicieli (np. Węgier, Niemcy i Turcja) stał się trendem światowym. W latach 2018-2019 nawet zasoby złota naszego banku narodowego (NBP) zostały zwiększone o 125,7 ton. Rosja, która przez lata była eksporterem złota nie tylko zakończyła jego sprzedaż, ale nawet dokonała jego zakupu za granicą. Ogromne zakupy złota przez Rosję i Chiny w pierwszym kwartale bieżącego roku wskazują, że jest to element większej gry strategicznej. Jedną z przyczyn, dla których państwa kupują złot jest obawa przed kumulowaniem zbyt dużych ilości toksycznego dolara amerykańskiego. Tyle że nie ma na świecie tyle złota, aby mogło stać się instrumentem finansowym i zastąpić dolary. Moim zdaniem dobra koniunktura gospodarcza na świecie jest wynikiem „wyzbywania” się zgromadzonych dolarów amerykańskich poprzez dokonywanie zakupów.

Warto się zastanowić nad celem gromadzenia zapasów złota. Luksus posiadania światowego pieniądza doprowadził do stworzenia przez Stany Zjednoczone tykającej „bomby” finansowej. Okazało się, że Stany Zjednoczone drukowały dolary w ilościach, jakie były potrzebne, aby zaspokoić potrzeby finansowe. Kiedykolwiek pojawiała się potrzeba dokonania zapłaty wewnątrz lub na zewnątrz państwa, drukowano odpowiednią sumę dolarów. To spowodowało, że obecnie na świcie jest taka ilość dolarów, (również w postaci papierów wartościowych i innych aktywów bankowych), że ich wartość przekracza prawie dwukrotnie wartość wszystkich dóbr wyprodukowanych wraz ze wszystkim nieruchomościami, jakie na świecie istnieją.

Co oznacza w praktyce fakt, że na świecie jest więcej pieniędzy niż towarów? Załóżmy na chwilę, że zaistnieje sytuacja, kiedy jedna osoba staje się właścicielem wszystkich dolarów, które są w obiegu na świecie. Jeżeli osoba zdecyduje się użyć ich do zakupu wszystkiego co na świecie może być kupione po cenie rynkowej, to wyda tylko połowę posiadanych dolarów. W „portfelu” zostanie suma dolarów prawie równa sumie wydanej. Pieniądze, które zostają są zupełnie bezwartościowe, ponieważ już nic za nie można kupić. Wszystko zostało już sprzedane-kupione.

Ten problem związany z „nadprodukcją” dolarów jest znany wszystkim ekonomistom na świecie tyle, że nikt nie wie jak może on być rozwiany. Wielu przypuszcza, że może to doprowadzić do światowego kryzysu finansowo-gospodarczego na ogromną skalę. Pomimo tego nie obserwuje się jakiejś panicznej ucieczki od dolara amerykańskiego do innych walut. Obligacje rządu amerykańskiego są nadal traktowane jako najbezpieczniejsza lokata nadwyżek finansowych. Podkreślmy, oficjalnie nie widać paniki na rynkach finansowych, ale nieoficjalnie musi to spędzać sen z powiek wszystkich zajmujących się gospodarką, również tych w Stanach Zjednoczonych.

Wracamy do złota. Warto wiedzieć, że jego światowe zasoby są ograniczone. Praktycznie wyczerpują się złoża przydatne do eksploatacji a nowe nie są odkrywane. W przybliżeniu połowa światowych zasobów złota jest składowana w skarbcach bankowych a druga połowa jest w postaci kobiecej biżuterii.

Pojawia się pytanie o przyczynę powiększania zapasów złota przez niektóre państwa. Atak za pomocą złota na amerykańskiego dolara w celu spowodowania urealnienie jego wartości nie jest prawdopodobny. Na świecie jest za mało złota, aby mogło zastąpić amerykańskiego dolara. Z drugiej strony, taka operacja spowodowałaby krach światowego handlu i gospodarek wszystkich państw. Podkreślam, gospodarka żadnego państwa tego krachu by nie wytrzymała. Ostateczny efekt takiego działania byłoby podobny do rezultatu, jaki by spowodowało pozbycie się zapasów broni atomowej na świecie, metodą zdetonowania wszystkich bomb atomowych.

Wydaje się, że jest inny cel zaopatrywania się w złoto. Co pewien czas pojawiają się informacje o chęci niektórych państw do prowadzenia transakcji handlowych we własnej walucie. Ostatnio takie oświadczenie wydały ChRL i Federacja Rosyjska. Powstaje pytanie, czy użycie rubla, juana i walut innych państw w transakcjach handlowych jest bezpieczne? Jeżeli przypomni się spekulacyjne brytyjskim Funtem Szterlingiem finansisty Sorosa, jedną z najsilniejszych walut na świecie, to odpowiedz musi być nie. Jeżeli można było spekulować wartością brytyjskiej waluty to, z wyjątkiem amerykańskiego dolara, można spekulować każdą inną walutą. Takim spekulacyjnym działaniom często podlegały rubel i juan. Dlatego pobieranie opłaty w walucie innego państwa i gromadzenie tej waluty jest ryzykowne. Tyle że dolar amerykański również stał się toksycznym pieniądzem z powodu jego „nadprodukcji” i jego odkładanie może być ryzykowne. I tutaj pojawia się możliwość wyjaśnienia zainteresowanych państw gromadzeniem złota.

Prawdopodobnie rozliczenia między państwami będą dokonywane w następujący sposób. Ceny towarów będą wystawiane w dolarach lub euro i będą odpowiadały cenom światowym. Całkowita suma do zapłaty wyliczona w dolarach (czy euro) zostanie przeliczona na równoważną ilość złota po cenie rynkowej. Gwarantem transakcji nie będą zabezpieczenia bankowe, tylko realne sztabki złota zdeponowane w bankach. Zmiana kursu rubla, juana czy innej walut do dolara nie będzie wpływała na wcześniejsze rozliczenia, ponieważ stabilizującym czynnikiem będzie rynkowa wartość złota. Dlatego można się spodziewać, że w najbliższym czasie będą powstawały na świecie obszary, w których dominującym pieniądzem nie będzie tylko dolar amerykański, ale również pieniądz „lokalny”. Wtedy zapotrzebowanie na dolary zacznie spadać i można spodziewać się zmniejszania znaczenie dolara jako waluty światowej. Co to oznacza dla świata? Czeka nas nowa Jałta i nowy Bretton Woods. Tyle że to temat na kolejny felieton.

Mikołaj   |   Obserwator Polityczny