Aż o 18,7 procent wzrosły ceny paliw w ciągu ostatniego roku. O 2,1 procent więcej płacimy także za żywność i o 1,8 procent za nośniki energii – podał dziś Główny Urząd Statystyczny. Zdaniem ekspertów to jednak nie koniec podwyżek. Oto, co może zdrożeć.

1. Gaz

W komentarzu do dzisiejszych danych o wzroście cen analitycy ING Banku Śląskiego zwracają uwagę, że w sierpniu należy spodziewać się pogłębienia inflacji. Powodem ma być wzrost taryf gazowych. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki w ubiegłym tygodniu zatwierdził nową taryfę PGNiG Obrót Detaliczny. W konsekwencji od 10 sierpnia rachunki klientów spółki będą miesięcznie wyższe średnio o 3,6 procent. Zakładając, że rodzina płaci za gaz przeciętnie około 130 zł miesięcznie, podwyżka wyniesie niecałe 5 zł.

Wojciech Jakóbik z portalu Biznes Alert w programie “Biznes dla Ludzi” w TVN24 BiS zwracał uwagę, że przez ostatnie trzy lata mieliśmy obniżki cen gazu, które wynikały głównie z taniej ropy naftowej.

– Kontrakt jamalski, czyli główna umowa PGNiG-u na dostawy do Polski z Rosji ma w sobie formułę cenową, która jest uzależniona między innymi od wartości baryłki. Teraz, kiedy od początku roku ropa drożeje, to musi się także odbić na cenie dla Polaków – tłumaczył ekspert.

2. Paliwo

Wyższe ceny ropy przekładają się także na podwyżki na stacjach paliw. We wtorek za baryłkę amerykańskiej ropy trzeba zapłacić około 70 dolarów, podczas gdy rok temu było to około 50 dolarów.

– Cenę winduje obawa o Iran, mają wrócić sankcje, a przez to zniknąć 2,7 miliona baryłek ropy pompowanej z Iranu na światowe rynki. Mamy niepewność wokół Wenezueli i wobec polityki amerykańskiej na Bliskim Wschodzie – tłumaczył Jakóbik. W minionym tygodniu na części stacji zaobserwowaliśmy podwyżki cen o 2-4 grosze na litrze.

Na ceny na stacjach od początku przyszłego roku może wpłynąć także opłata emisyjna od paliw. Opłata wyniesie 80 zł od każdego tysiąca litrów paliwa, które trafią na rynek w naszym kraju. W efekcie, zdaniem ekspertów, ceny przy dystrybutorach mogą wzrosnąć o 8 groszy na litrze, a po doliczeniu do nich podatku VAT, o 10 groszy.

3. Prąd

W dłuższej perspektywie wzrosnąć mają również ceny prądu. Z szacunków Instytutu Energetyki Odnawialnej, które w poniedziałek opisała “Rzeczpospolita”, wynika, że po 2020 roku będziemy mieli najwyższe w Europie hurtowe ceny energii i taryfy dla wszystkich grup odbiorców.

– To jest prawdopodobne, ponieważ mamy coraz bardziej ambitną politykę klimatyczną. Komisja Europejska narzuca pewne zobowiązania na państwa członkowskie między innymi, jeżeli chodzi o emisję dwutlenku węgla i egzekwuje to poprzez pewien mechanizm, który penalizuje wyższymi kosztami tych, którzy wytwarzają wysokoemisyjną energię – wyjaśniał w programie “Biznes dla Ludzi” w TVN24 BiS Wojciech Jakóbik. – U nas 80 procent emisji pochodzi z węgla, więc jeżeli nasze zestawienie źródeł nie będzie się szybko zmieniało (…), to nam będzie coraz trudniej – dodał.

Trudno będzie zwłaszcza do 2030 roku. W tej perspektywie mali i średni przedsiębiorcy zapłacą za megawatogodzinę (MWh) nawet 381 zł, czyli o 19,2 proc. więcej niż w 2015 r. (stawki netto w cenach stałych z 2017 r., bez inflacji). Prąd dla gospodarstw domowych podrożeje o 22,3 proc., do 316 zł/MWh, a koszty energii dla przemysłu wzrosną o 8,9 proc., do 259 zł/MWh. Do tego należy doliczyć jeszcze rosnący koszt dostarczenia prądu do gniazdek. Dla sektora MŚP stawki za dystrybucję wzrosną o 13 proc., do 291 zł/MWh, a dla gospodarstw – o 32 proc., do 317 zł/MWh – wynika z prognoz.

Według zapewnień wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego wzrostom cen prądu uda się jednak zapobiec w tym i przyszłym roku. Pomóc ma w tym przeniesienie całego obrotu energią elektryczną na giełdę. Stosowny projekt ma być rozpatrywany w Sejmie we wrześniu tego roku.

4. Opłaty dla kierowców

Oprócz wspomnianej opłaty emisyjnej trwają prace nad projektem ustawy wprowadzającym opłatę jakościową w wysokości 4 zł, która będzie doliczana do każdego badania technicznego przeprowadzanego na stacji kontroli pojazdów. Więcej, bo nawet 9,45 zł, możemy już wkrótce zapłacić za pierwszą godzinę parkowania. Przepisy przyjęte przez Senat umożliwiają miastom, które mają powyżej 100 tys. mieszkańców, tworzenie tzw. “śródmiejskich stref płatnego parkowania”. Samorządy dostały także zielone światło na tworzenie stref czystego transportu w miastach, w których można ograniczyć wjazd pojazdów z tradycyjnym napędem silnikowym, np. poprzez pobieranie opłat. Opłata za wjazd do strefy nie będzie mogła być wyższa niż 2,50 zł za godzinę. Będzie mogła być ona pobierana w godzinach 9-17.

“Podatek paliwowy”, opłata jakościowa czy kara za spóźniony przegląd – to tylko część nowych wydatków, na które muszą przygotować się polscy kierowcy.

Opłata emisyjna

13 lipca prezydent Andrzej Duda podpisał nowelę ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych, która wprowadza m.in. opłatę emisyjną od paliw. W ocenie ekspertów przełoży się ona na ceny na stacjach benzynowych. Opłata ma wynieść 80 zł od każdego 1 tys. litrów paliwa, które trafią na rynek w naszym kraju. Ceny przy dystrybutorach mogą wzrosnąć zatem o 8 groszy na litrze, a po doliczeniu do nich podatku VAT o 10 groszy.

Opłata za wjazd do strefy “eko”

Ta sama ustawa wprowadza przepisy, które pozwolą na tworzenie przez samorządy stref czystego transportu w miastach, w których można ograniczyć wjazd pojazdów z tradycyjnym napędem silnikowym, np. poprzez pobieranie opłat. Opłata za wjazd do strefy nie będzie mogła być wyższa niż 2,50 zł za godzinę. Będzie mogła być ona pobierana w godzinach 9-17. Zrezygnowano tym samym z dobowej opłaty w wysokości 25 zł.

Opłata jakościowa

Już wkrótce kierowcy mogą także zapłacić nową opłatę jakościową w wysokości 4 zł, która będzie doliczana do każdego badania technicznego przeprowadzanego na stacji kontroli pojazdów. Tak wynika z projektu nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym autorstwa ministerstwa infrastruktury, która wdraża do polskiego prawa przepisy europejskie. Według ministerstwa infrastruktury, “nowy, zmieniony system badań technicznych pojazdów ma realnie zapewniać, aby pojazdy były utrzymywane na bezpiecznym i akceptowalnym poziomie w trakcie ich eksploatacji”. Jak wynika z informacji dostępnych w Biuletynie Informacji Publicznej Kancelarii Premiera, przyjęcie nowych przepisów przez rząd pierwotnie planowano na drugi kwartał 2018 roku. Projekt dotychczas nie był jednak głosowany na posiedzeniu Rady Ministrów.

Nowe opłaty za parkowanie w centrum miasta

W ostatni piątek Senat – bez poprawek – przyjął ustawę o partnerstwie publiczno-prywatnym. Sejm uchwalił ją na początku lipca. Nowe przepisy umożliwiają miastom, które mają powyżej 100 tys. mieszkańców, pobieranie wyższych opłat w śródmiejskich strefach płatnego parkowania. Obecnie, zgodnie z ustawą o drogach publicznych, stawka za pierwszą godzinę parkowania nie może przekroczyć 0,15 proc. płacy minimalnej, czyli 3,15 zł. Znowelizowana ustawa zakłada natomiast, że cena za pierwszą godzinę może wzrosnąć trzykrotnie do 9,45 zł. Resort inwestycji i rozwoju podkreśla, że samorządy “mogą”, ale nie “muszą” podnosić stawek. Co więcej, podwyżkę należy poprzedzić analizami rotacji parkujących aut, dowodzącymi, że różnicowanie stawek parkingowych w mieście jest zasadne. Nowa ustawa ma zezwalać również na pobieranie opłat w weekendy. W zwykłych strefach płatnego parkowania maksymalna stawka wyniesie 0,15 proc. płacy minimalnej, a więc 3,15 zł. Ustawa czeka już tylko na podpis prezydenta i ma zacząć obowiązywać od przyszłego roku.

Wyższa kara za parkowanie bez biletu

Samorząd będzie też mógł zwiększyć mandaty za parkowanie bez biletu. Obecnie kara wynosi 50 zł, natomiast ustawa umożliwia podniesienie jej do wysokości 10 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli do 210 zł.

Kara za wjazd do stref czystego transportu bez opłaty

W przypadku braku opłaty za wjazd do stref czystego transportu możemy zapłacić mandat w wysokości nawet 500 złotych.

Kara za spóźnione badanie

Nowe przepisy zakładają również wprowadzenie kar finansowych za badanie techniczne auta wykonane 45 dni i później po terminie. W takich przypadkach opłata za badanie będzie jednorazowo podwyższona o 60 procent. Dla samochodów osobowych oznacza to, że kara wyniesie niemal 60 zł.

źródło: TVN24Bis


Każdy przedsiębiorca i pracodawca zapłaci nową daninę solidarnościową

Danina solidarnościowa to w rzeczywistości nowy podatek, który zapłaci – wbrew zapewnieniom rządu – każdy pracujący Polak. Wynika to wprost z przepisów projektu ustawy, opublikowanej w wykazie prac Rady Ministrów.

całość: TwójBiznes.24