Nowelizacja kilkunastu ustaw regulujących działania służb specjalnych zwiększa możliwości inwigilacji w internecie – uważają przedstawiciele organizacji pozarządowych, z którymi rozmawiała PAP.

W piątek Sejm uchwalił nowelizację autorstwa posłów PiS ws. zasad pobierania przez służby billingów i prowadzenia kontroli operacyjnej. Ma to być wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. o częściowej niekonstytucyjności zasad inwigilacji. PO uważa, że zmiany grożą głęboką ingerencją w prywatność internautów, bo wbrew wyrokowi TK wprowadzają pojęcie “danych internetowych”. Zastępca koordynatora ds. służb Maciej Wąsik replikuje, że służby mają już do nich dostęp od dawna, a nowela wprowadza sądową kontrolę ich pobierania oraz niszczenie danych zbędnych.

“Faktycznie, służby miały już wcześniej dostęp do danych internetowych, ale ustawa zasadniczo poszerza ten zakres” – powiedział w piątek PAP Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon, który uczestniczył w pracach w komisjach sejmowych nad projektem PiS. “Internauci powinni się obawiać” – ocenił nowelę, sprzeczną według niego i z konstytucją, i z prawem Unii Europejskiej.

Klicki powiedział, że dane internetowe to np. adresy odwiedzanych stron, hasła wpisywane w wyszukiwarce, czy też nawet to, co ściągamy z internetu. Podkreślił, że służby nie będą już musiały, jak obecnie, kierować pisemnych wystąpień o udostępnienie tych danych do operatorów telekomunikacyjnych, ale będą miały do nich dostęp przez tzw. bezpieczne połączenie internetowe, co wyłącza jakąkolwiek kontrolę ze strony operatorów.

Dodał, że służby będą miały dostęp do tych danych już nie tylko na potrzeby prowadzonych postępowań, jak dziś, ale także dla “zapobiegania przestępstwom i ich wykrywania albo ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych”. Według niego, na tej podstawie będzie można zbierać dane internauty np. przy podejrzeniu naruszenia przez niego praw autorskich.

“Nic nie stoi na przeszkodzie, by służby pobierały tyle danych, ile będą miały na to ochoty; będzie to dla nich i wygodne, i łatwe, i bezkosztowe” – uważa Klicki. Jego zdaniem sądowa kontrola pobierania tych danych nie będzie realna. Przypomniał, że będzie się ona odbywała na podstawie cosześciomiesięcznych sprawozdań, gdy “już dawno będzie po wszystkim”, a sąd będzie mógł, ale nie będzie musiał, weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Fundacja zawsze była za silną kontrolą pobierania danych internetowych – dodał.

Klicki przyznał, że krokiem w dobrą stronę jest zapis noweli będący poprawką rządu – że służby mogą pozyskiwać tylko te dane telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe, które nie stanowią treści danego przekazu (na pozyskanie samej treści musi się zgodzić sąd). Według niego poprawka rządu nie pozwoli zatem np. na ściąganie maili czy czatów bez zgody sądu, ale i tak służby będą mogły uzyskiwać wiele informacji, co może pozwolić im dowiedzieć się więcej o internaucie niż np. z treści maila.

Także mec. Artur Pietryka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zwraca uwagę na łatwiejszy dostęp służb do danych internetowych. Zwrócił uwagę, że najwięksi operatorzy będą musieli na swój koszt zapewniać odpowiednie oprzyrządowanie dające służbom dostęp do nich “+Wrzutka+ co do danych internetowych to największe zagrożenie dla praw i wolności w noweli” – powiedział PAP.

Jego zdaniem nowelizacja pozwala na śledzenie przez służby danej osoby za pomocą GPS, bo – jak wyjaśnił – obserwacja w miejscach publicznych nie podlega kontroli sądu. Według niego służby mogłyby też posługiwać się oprogramowaniem szpiegowskim w celu dostępu do “informatycznego nośnika danych i telekomunikacyjnego urządzenia końcowego” (jak zapisano w noweli).

Ponadto, według Pietryki, wskutek noweli słabsza będzie ochrona informacji, które adwokatom i radcom prawnym przekazują ich klienci. Nowela przewiduje, że jeśli służby uzyskają informacje będące tajemnicą obrończą lub spowiedzi, to będą one natychmiast niszczone. W przypadku innych tajemnic zawodowych (np. adwokackiej, radcowskiej, dziennikarskiej czy lekarskiej) to sąd ma decydować, czy będą mogły być one wykorzystane w postępowaniu karnym, czy też zniszczone. Od zgody sądu na wykorzystanie w postępowaniu tajemnicy adwokackiej, dziennikarskiej czy lekarskiej osoba, której tajemnica dotyczy, nie będzie się mogła odwołać (nowela daje to prawo tylko prokuraturze).

“Na jakiej podstawie funkcjonariusz służb po zapoznaniu się ze stenogramem jakiegoś podsłuchu ustali, że dana rozmowa zawiera tylko tajemnicę adwokacką, a nie obrończą?” – pyta Pietryka. Dodał, że prawo do obrony zaczyna się, gdy organa ścigania zaczynają konkretne czynności przeciw jednostce w celu pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej, a działania operacyjne służb trwają jeszcze przed wszczęciem śledztwa. “Służby w ogóle nie będą zatem zakładać, że podczas inwigilacji uzyskały jakąkolwiek tajemnicę obrończą” – ocenił adwokat.

Pietryka podkreślił, że wbrew orzecznictwu TK, nowela nie przewiduje informowania obywatela post factum, że był inwigilowany.

Krytycznie ocenił on też brak sądowej kontroli uprzedniej pobierania danych telekomunikacyjnych (nowela wprowadza kontrolę następczą). “Ale jest to kontrola następcza tylko w sensie możliwości sprawdzania pakietów sprawozdawczych, które sąd dostanie, a nie konkretnego sięgnięcia po czyjeś billingi” – dodał Pietryka. Ocenił, że TK “niestety nie powiedział, jak ta kontrola dokładnie ma wyglądać”. Jego zdaniem sąd nie będzie miał żadnego narzędzia aby zażądać określonych czynności wobec służb przy stwierdzeniu jakichś nieprawidłowości po ich stronie. “Pozostawałoby chyba tylko zawiadomienie prokuratury o przestępstwie” – dodał adwokat.

Teraz nowelizacja trafi do Senatu. Jej przepisy miałyby zacząć obowiązywać od 7 lutego, czyli dzień po tym, gdy w życie wejdzie wyrok TK o częściowej niekonstytucyjności zasad inwigilacji.(PAP)

Źródło: Bankier

30 lipca 2014 roku Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z Konstytucją dwa artykuły Ustawy o Policji: art. 19 ustawy o Policji (w zakresie, w jakim nie przewiduje gwarancji niezwłocznego, komisyjnego i protokolarnego zniszczenia materiałów zawierających informacje objęte zakazami dowodowymi, co do których sąd nie uchylił tajemnicy zawodowej bądź uchylenie było niedopuszczalne), i art. 20c ust. 1 (bo nie przewiduje niezależnej kontroli udostępniania danych telekomunikacyjnych). Zgodnie z orzeczeniem, oba zakwestionowane przepisy tracą moc po upływie 18 miesięcy od opublikowania wyroku, a termin ten mija 7 lutego. Platforma miała na zmianę ustawy ponad rok, ale tego nie zrobiła i teraz czas goni PiS, bo bez nowej ustawy za kilka tygodni Policja zostanie bez części kluczowych uprawnień.

Zanim uwierzycie, że nowelizacja już nazywana “Ustawą inwigilacyjną” daje Policji nie wiadomo jakie uprawnienia, proponuję sięgnąć do źródła czyli do tekstu ustawy. Możecie się zdziwić, bo tu gdzie ustawa wprowadza zmiany, raczej ograniczają one Policję, a przede wszystkim – realizują wyrok TK. Żeby Wam ułatwić lekturę, zrobiłam zestawienie  zmienianych “Ustawą inwigilacyjną” zapisów, można punkt po punkcie porównać to co jest, z tym co będzie.  W  pierwszej kolumnie jest numer artykułu i informacja czego dotyczy zmiana, w drugiej kolumnie – wyrok TK, które dana zmiana ma realizować, w trzeciej kolumnie – artykuł w wersji obecnie obowiązującej, w czwartej – artykuł w brzmieniu proponowanym przez PiS. Żeby się wygodniej czytało, skreśliłam to co się w wersji starej i nowej powtarza, i wyboldowałam to co się zmienia. Czytajcie więc i myślcie samodzielnie, czy ta zmiana to naprawdę wprowadzenie masowej inwigilacji, czy raczej kilka zmian redakcyjnych plus (mniej lub bardziej udana) próba dostosowania ustawy do wyroku TK. Przez gapowatość PO nie ma teraz dużo czasu na prace bo ustawa musi wejść w życie przez 7 lutego, więc tempo na pewno nakręci jeszcze większą histerię. Czy są powody? Od wczoraj ich szukam w przepisach i chętnie bym o tym porozmawiała na konkretach.

Przepraszam, że nie umiem tego pokazać na jakiejś ładnej infografice, może bym nawet spróbowała, gdybym miała złudzenia, że w awanturze o tę ustawę fakty mają jakiekolwiek znaczenie.

“Ustawa inwigilacyjna”

Kataryna  |  Salon24

W skrócie:

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji czytać o Ustawie o Policji i nie wiesz w czym problem, proponujemy Ci garść informacji w pigułce.

  1. W Polsce od wielu lat mówi się o tym, że służby miały zbyt łatwy dostęp do danych o naszych połączeniach telekomunikacyjnych (chodzi o tzw. retencję danych). Brakowało zewnętrznej kontroli nad tym, w jaki sposób służby sięgają do billingów. Teoretycznie mogły to robić przy byle okazji.
  2. W lipcu 2014 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że taki stan rzeczy jest niezgodny z konstytucją. Pojawiła się konieczność przeprowadzenia reformy “dostępu do billingów”.
  3. Platforma Obywatelska miała czas na wprowadzenie zmian. Trybunał konstytucyjny dał rządowi 18 miesięcy na przygotowanie nowych przepisów. Rząd PO nie zrobił nic.
  4. Dopiero rok po ogłoszeniu wyroku, krótko przed wyborami, grupa senatorów PO przedstawiła projekt przygotowany na chybcika. Ten projekt szczerze powiedziawszy niewiele by zmienił. Upadł.
  5. W lutym minie te 18 miesięcy, które dał Trybunał na przygotowanie przepisów. W tej sytuacji jest ryzyko, że służby w ogóle stracą prawo do sięgania po dane telekomunikacyjne.
  6. Po wyborach sprawa spadła na PiS, ale nowa partia rządząca musiała przecież utworzyć rząd. Należało spodziewać się tego, że projekt będzie dopychany kolanem na ostatnią chwilę.
  7. W grudniu posłowie PiS przedstawili obecny, kontrowersyjny projekt. Znajdziecie go pod tym tekstem.
  8. Przepisy, które wzbudzają emocje znajdziecie m.in. na stronie 5 projektu. Przeczytacie tam, że w art. 20c ustawy o Policji ma się znaleźć zapis o “danych internetowych”. Informację o tym jakie to dane znajdziecie w innej ustawie – w Ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną (art. 18). Jeśli dodatkowo zajrzycie do obecnie obowiązującej Ustawy o Policji i zapoznacie się z artykułem 20c (tym zakwestionowanym przez Trybunał) trudno wam będzie kupić argument, że możliwości służb nie mają być rozszerzone.
  9. W tej nowelizacji chodzi nie tylko o Policję. Dotyczy ona także innych służb i przepisy podobne jak art. 20c mają być wprowadzone także w ustawach o innych służbach. Przekazywanie danych może się odbywać bez udziału e-usługodawcy, także drogą elektroniczną. Może się to odbywać na podstawie porozumień np. miedzy Policją a e-usługodawcą.
  10. Uwaga: Nie chodzi o to, że wszyscy funkcjonariusze są źli i chcieliby nas inwigilować przy byle okazji. Nie. Policjanci odwalają masę trudnej, pożytecznej roboty. Problem jest z politykami i z prawem. Nie powinno się tworzyć prawa, które rodzi ryzyko nadużyć. 

Źródło: Dziennik Internautów

Więcej: Gazeta Prawna: Przepisy nowe – inwigilacja po staremu
eGospodarka: Ochrona danych osobowych – 10 najpopularniejszych błędów
Dziennik Internautów – Jak chronić swoje hasła?